Kim jest Fiona Tan?

“Seeing is everything but a passive pastime.” 

„Widzenie jest wszystkim poza bierną rozrywką.”

  Wejście na wystawę ‘Punto de partida’  (pol. punkt wyjścia) i zetknięcie się z pierwszą instalacją video “May you live in interesting times” (1995-97) wcale nie zapowiada przygody. Karty zostają wyłożone na stół. Tan wyrusza na poszukiwanie swoich korzeni. Wyrusza do krainy  pochodzenia swojego ojca – do Chin. Fiona jest dzieckiem diaspory, córką dwóch imigrantów, matka – pół Szkotka – pół Australijka, ojciec z Chin, ona urodzona w Pekan Baru  w Indonezji. Dorastała zaś w Australii w Melbourne, obecnie mieszka w Amsterdamie.  Tan poddaje analizie swoją skomplikowaną tożsamość. W świecie artystycznym porusza się między dwoma biegunami : osobistego subiektywizmu a obiektywną obserwacją rzeczywistości, swoje analizy prezentuje w formie dokumentów – reportaży podróżniczych.  Jej tożsamość rozumiana jako zlepek różnych kultur i tradycji. Co tak naprawdę identyfikuje człowieka? Jego pochodzenie? To jak wygląda? Czy posiadanie ojca – chińczyka determinuje wystarczająco do uznania Tan za pełnoprawną obywatelkę tego kraju?   Podczas wizyty u chińskiej fryzjerki farbując włosy na czarno,  zapytuje czy posiada wystarczająco  rysy azjatyckie aby  mogła uchodzić za prawdziwą Chinkę. Kobieta z ironią podchwytuje pytanie i śmieje się sarkastycznie. Zachowanie to zbija trochę z tropu Tan, jednak pozostaje nieugięta. Wodząc palcem po mapie Chin, odnajduje wioskę o nazwie Tan, postanawia  właśnie tamruszyć dalej. 

ImageDlaczego jej ojciec przyjął takie właśnie nazwisko gdy opuszczał kraj, przypadek czy względy sentymentalne? Na miejscu przy pomocy znajomego tłumacza zagaduje miejscowych,  nie znajduje jednak żadnych wskazówek oprócz tego że większość mieszkańców wioski ma na nazwisko Tan.   Prowadzą ją za to do „serca wioski” – miejsca gdzie spotyka się starszyzna, gdzie przechowywane są księgi urodzeń i zgonów. Jednak żaden trop nie prowadzi do zidentyfikowania ojca artystki. Na koniec pozostaje tylko zrobić pamiątkowe zdjęcie z potencjalnymi przodkami.  Sytuacja jest względna, a Tan przyjmuje podwójną rolę, status kogoś pomiędzy.. cudzoziemki i członka wielkiej  rodziny Tan.  Pozowanie staje się sztuczną akcją, sztuczny uśmiech, jak czasem wymuszone zdjęcie do albumu rodzinnego.  Rozwinięcie  tej idei  widzimy w kolejnej przestrzeni, schowanej za lichymi drewnianymi drzwiczkami.

Wejście na kształt rozpadającej się rudery obitej blachą, wydaje się dobrym  rozwiązaniem przestrzennym, mimo swojej banalności i kiczowatości, nadaje wystawie uroku i pazura.  Za drzwiami pojawia się korytarz ze szpalerem 6 ekranów:  każdy to instalacja video stop motion.  Kadry wydają się fragmentami urywków reporterskich,  widziane jakby oczami kolonizatorów/zdobywców. Są to nagrania datowane na lata trzydzieste dwudziestego wieku, które  Tan znalazła w archiwach.  Bohaterzy kadrów postawieni w sztucznej sytuacji,  jak ofiary, pod ścianą  – w szeregu. Kamera wycelowana w nich jak broń. Czuć strach. Sztuczność , nieufność wobec tego co patrzy. Wśród ekranów pojawia się również kadr z wcześniej przywołanej przeze mnie instalacji.  Obecność tego fragmentu potwierdza jedynie ambiwalencję wszystkich przedstawionych tu sytuacji.

Image

Image Image

Członkowie rodziny Tan, ci najbliżsi są rozrzuceni po całym świecie. Artystka prowadzi niemal naukową analizę dotyczącą swojego pochodzenia, widzimy jak prowadzi dyskusję ze swoją piegowatą,  skośnooką siostrą, która również jak Fiona czuje nad sobą fatum bycia tą spoza,  o pozycji wiecznego obcokrajowca. W przeciwieństwie do swoich sióstr,   brat Fiony o idealnie europejskiej aparycji przekonuje z kolei o pełnej asocjacji z Australią. Kolejne kadry ukazują Tan  również rozmawiającą z członkami swojej rodziny od strony ojca, mieszkającymi w Indonezji, dyskusja prowadzona jest w języku holenderskim.  A wiec mamy do czynienia z totalnym miksem kulturowym, znakiem naszych czasów.  Kim jest zatem Tan?

“Rodzina czy kultura ? Co bardziej definiuje moją tożsamość?” – pyta retorycznie. Retorycznie, bo instalacja nie daje odpowiedzi na wszelkie wątpliwości. Fakt, odkrywa rożne możliwości – kanały myślowe wypełnione splotem bodźców audio – wizualnych. Tak jak przestrzeń wystawy  gdzie na początku widz zostaje postawiony wobec sytuacji z góry narzuconej, następnie porusza się instynktownie uchylając kolejne drzwi z  zestawem impulsów skojarzeniowych z dziedziny : rodzina, tradycja, kultura, przestrzeń, emocje.  Cząstki rozszczepione na kawałki. Wszystko poddane analizie, pseudo naukowej.

marzec 22 – czerwiec 24 2012

Centro Andaluz de Arte Contemporáneo CAAC Sewilla

we współpracy z Koldo Mitxelena Kulturunea oraz  Museum für Gegenwartskunst Siegen.

PS. Przy okazji zwracam uwagę na niesamowitą przestrzeń jaką jest klasztor Monasterio de la Cartuja de Nuestra Señora de las Cuevas, wspaniale zachowany i przystosowany do celów ekspozycyjnych, jest jednym z wielu magicznych miejsc jakie miałam szczęście zobaczyć w Hiszpanii.  To tutaj dzięki zwierzchnictwu swojego przyjaciela Gaspara Gorricio mieszkał Krzysztof Kolumb. Tu początkowo też złożono jego zwłoki. Dziś w ogrodach otaczających klasztor można zobaczyć pomnik poświęcony odkrywcy wzniesiony w 1887 roku przez wdowę po markizie Ch. Pickmanie. 

Image

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: