„Rio abajo Rio[i]”– szkic przybliżający sylwetkę kubańskiej artystki Any Mendiety

Slajd1       Gniazdo – miękkie, przytulne, matczyne bezpieczne – źródło prarzeczy, w którym inicjuje się cykl Życia – Śmierci – Życia[ii]. Mówi się, że ciało zachowuje kod pamięci niemal w każdym odcinku czy zagłębieniu. Jest to specyficzny kod świadczący o więzi z czymś, co dobrze znamy. Ten kod jest jak „blizna po matce”[iii]. Samo określenie blizna wydaje się dwubiegunowe, z jednej strony ma  konotacje z czymś „abjektowym” jak skaza cielesna, uszkodzenie ciała. Z drugiej strony zabliźniona rana jest elementem transgresyjnym między powierzchnią zewnętrzną a wnętrzem mistycznym i  uświęconym. Trafność tego ostatniego określenia utwierdza jeszcze jedna zależność, mianowicie bliskość rany z krwią. Ślad blizny jawi się jako stygmat,  namaszczenie, pępowina łącząca z uniwersum. Ta mnogość definicji dowodzi, jak  trudno jednoznacznie zidentyfikować pierwotność, to swoiste Rio abajo rio, wedle słów dr Clarissy Pinkoli Estés. Każdy człowiek, który odczuwa potrzebę wolności,  doznaje tęsknoty za pierwotnością.  Atawistyczny instynkt prowadzi go do dzikiego zakątka jaźni. Do tajemniczej krainy pomiędzy rozumem a światem mitów, do miejsca, które „rozpoznajemy natychmiast kiedy tylko go doświadczamy”[iv].  Akt  połączenia z uniwersum – z gniazdem – z Matką Ziemią było istotą działań Any Mendiety, której twórczość postaram się przybliżyć w niniejszym szkicu.
Dotrzeć do sacrum można różnymi ścieżkami – poprzez poezję, śpiew, modlitwę, taniec,  rytuał, misterium czy każdą inną aktywność człowieka niosącą w sobie pierwiastek duchowy. Twórczość Mendiety ma korzenie we wszystkich tych dziedzinach, nie zawsze wyrażanych wprost. Artystka posługująca się językiem performance’u, stworzyła holistyczne dzieło z pogranicza sztuki konceptualnej, body artu,  land artu, arte povera i sztuki feministycznej. Jednak to nie o „szufladkowanie” tutaj chodzi, osobiście postrzegam działania artystki jako coś ponad wymienionymi estetykami. Ana Mendieta poprzez swoje misteria dotknęła tajemnicy sacrum. Dotarła do osi świata łączącego trzy sfery – chtoniczne, ziemskie i niebiańskie. Dorobek tej charyzmatycznej Kubanki okupiony był krwią i bólem, jak się okazało, paradoksalnie również w życiu prywatnym. Mendieta zginęła w 1985 roku mając zaledwie 36 lat – w do dzisiaj nie wyjaśnionych okolicznościach.  „Wypadła” z okna sypialni z 34 pietra.  Paradoksalnie, śmierć tą niektórzy uważają jako anthem do życia artystki. Zabójstwo, samobójstwo, nieszczęśliwy wypadek?  Wydarzenie to owiane jest tajemnicą, której rąbka stara się uchylić Robert Katz w swojej książce pt. Naked by the window opublikowanej w 1990 roku. Publikacja ta nie wyjaśnia ostatecznie co tak naprawdę się wydarzyło. Jednym z trzech głównych wątków, które autor rozwija są kulisy trzyletniego procesu męża Mendiety – minimalisty Carla Andre oskarżonego o zabójstwo żony. Po długotrwałym i nie do końca jasnym postępowaniu procesowym  został on uniewinniony. Jest to kolejna burzliwa kwestia do dziś podnoszona na wszelkich sympozjach poświeconych sylwetce Any Mendiety. Choćby głośne sympozjum z 2010 roku pt “Where is Ana Mendieta? Donde está Ana Mendieta? 25 Years Later”  gdzie niektórzy uczestnicy panelu wyraźnie wskazywali na niesprawiedliwość decyzji o uniewinnieniu[v]. Taki głos sprzeciwu podniosła miedzy innymi Carolee Schneemann – legendarna performerka, przyjaciółka Any Mendiety. W rok po śmierci Any Mendiety w 1986, Schneemann stworzyła pracę – multimedialny hommage poświecony zmarłej. Praca Hand/Heart for Ana Mendieta (1986) została zainspirowana snem jaki przyśnił się Carolee zaraz po tragicznej śmierci przyjaciółki. Powracającym motywem były dłonie – dłonie Any  opadające w pustą przestrzeń. Układały się one na kształt serc, później pojawiła się cała sylwetka Mendiety – zbroczona czerwoną farbą, która następnie przeistoczyła się w krew. Sen ten Schneemann przełożyła na performance, gdzie przy użyciu farby, krwi, popiołu i syropu kreśli dłońmi –  serca w śniegu. Performance był na bieżąco rejestrowany przez fotografa specjalizującego się w fotografii kryminalistycznej. Ostateczny efekt –  to tryptyk,  na który składa się centralny panel – mozaika zdjęć przedstawiających krwawe serca na śniegu, obleczony odręcznymi szkicami obrazującymi sen artystki.
Slajd4
 Zagadkowa śmierć, a raczej jej wątek kryminalno-sensacyjny nierzadko staje się punktem wyjściowym do analizy działań Any Mendiety, co  moim zdaniem spłyca refleksję nad jej  spuścizną. Jak wspomina Schneemann, w tamtym okresie działania kobiet artystek posługujących się swoim ciałem jako medium były po pierwsze trywializowane, po drugie odbierane jako postawy narcystyczne. Mendieta była jedną z pionierek body artu. Wraz z artystami działającymi w latach 70–tych posługującymi się podobnymi  środkami ekspresji, przetarła szlak dla artystów / artystek eksplorujących własne ciało. Nie podejmowała kompromisów. Igrała z tabu. Działała dosadnie, jednak z charakterystyczną dla jej twórczości dbałością o estetyzm.  Wydobywała esencję kobiecości,  ale kobiecości niesfornej, pierwotnej opartej o mity, legendy i opowieści o Wielkiej Matce. Nie bała się zbroczyć krwią, błotem czym łamała stereotyp  tej pięknej, gładkiej i eterycznej.
Meritum swoich działań  określała jako Earth Body (sculptures),  wskazując tym samym na fuzję ciała ludzkiego – swojego ciała – ciała kobiety oraz otoczenia owładniętego żywiołami i pierwotnymi siłami natury. Donald Kuspit, znamienity krytyk artystyczny, uznał  dorobek Mendiety jako ponadczasowy, ale również jako szeroko eksplorujący  problemy  współczesności. Nie ogranicza jej działań do stricte feministycznych, wskazuje raczej, że artystka dotyka  najgłębszych kwestii  życiowych psychologicznych  każdego człowieka. W jej pracach – jak pisze dalej – uderza autentyczność i szczerość, a także jej pasja, upór i konsekwencja działań. Jak konkluduje – Mendieta jest w swoich działaniach nieustraszona i napędzana przez nieokreślony wewnętrzny imperatyw, dzięki któremu udaje jej się wznieść ponad burzę jej własnych żądz[vi]. Być może to właśnie sprawia, że patrząc na dzieło Mendiety mamy wrażenie jakbyśmy byli świadkami jakiegoś pierwotnego misterium.

Slajd5 Slajd6

Swoją najbardziej rozpoznawalną serię – Silueta series tworzyła przez siedem lat od 1973 roku do 1980. Ta ewolucyjność spowodowała, że mamy do czynienia z szerokim spectrum rozwiązań formalnych, merytorycznych i ikonograficznych,  dzięki czemu refleksję na ich temat można  snuć na kilku poziomach. Centralnym punktem rozważań  pozostaje jednak  idea odwiecznego rytmu  Życia – Śmierci – Życia. Dialog pomiędzy sylwetką a otoczeniem determinowany jest przez materiały  ze świata naturalnego po jakie sięga artystka.  Nie rekwizyty a raczej reprezentanci żywiołów (gałęzie, gleba, ogień, woda)  wpływają nie tylko na kontekst, ale i całą otoczkę przedstawienia. Ważny aspekt scen stanowi kolor, niosący kolejne podłoże interpretacji i odwołań. Ta teatralność potęguje atmosferę misterium.
Przy omawianiu Silueta series nie sposób ominąć również samego miejsca, w którym Mendieta postanowiła rozegrać  spektakl. Wybierała miejsca na odludziu, miejsca dzikie, nie eksploatowane, nie przekształcone przez rękę ludzką. Pomimo wiodącej kwestii,  jaką staram się uwypuklić – połączenia duchowego i fizycznego pierwiastka ludzkiego z naturą,  hymnu na cześć pierwotności, nie można pominąć faktu, że na miejsce akcji został wybrany Meksyk. Działania Silueta series – Mendieta rozpoczęła rok po ukończeniu studiów, intermediów oraz malarstwa  na Iowa University. Wtedy również przeprowadziła się ze Stanów Zjednoczonych do Oaxaca w Meksyku. Kontekst miejsca, jego kultury, polityki i religii wydaje się w tym punkcie zasadniczy i nie można o tym nie wspomnieć przy interpretacji. Obraz Meksyku z lat 70-tych i 80-tych wskazuje na dramatyczną sytuację kobiet w tym okresie. Kobiety meksykańskie traktowane były przedmiotowo, zdarzało się, że nie respektowano ich najważniejszego prawa – prawa do życia. Porywane, gwałcone i zabijane przez mafie. Proceder ten dokonywał się zazwyczaj na obrzeżach miast, ciała porzucano w opuszczonych fabrykach, domach, a ich śmierć owiana była tajemnicą Sytuacja ta jest niestety wciąż aktualna.[vii] Do dzisiaj mamy w pamięci rzekę różowych krzyży w mieście Juarez. Wszystkie ofiary to kobiety w wieku od 5 do 35 lat, w większości były pracownicami juarezkich fabryk. Pochodziły z biednych rodzin, ich ciała znajdowano zbezczeszczone w bestialski sposób. Ofiary były torturowane, bite, duszone i gwałcone, a później wyrzucone na wysypisko śmieci[viii]. Kwestia kobietobójstawa (hiszp. feminicidio) nie ogranicza się jedynie do terytorium Meksyku, dotyczy również innych państw takich jak Gwatemala, Honduras czy Salwador. Przyczyniać się do tej fali przemocy może poczucie bezkarności u sprawców, skorumpowanie władz i policji, a także funkcjonujący mit macho, uprawniający postrzeganie kobiety jako obiektu, istoty gorszej i podporządkowanej mężczyźnie.

Slajd7 Slajd8

To co wyłania się z „werbalnego obrazu” ciał ofiar to przede wszystkim makabryczność scen, tajemnica ich śmierci – bądź zniknięcia i pustka w sensie duchowym – wyrwa. Problem zaginięcia czy (nie)obecności jest ewokowany przez działania Mendiety w serii Silueta. Pozostaje obrys sylwetki – znak, że tam było wcześniej  ciało. Akcje performatywne Mendiety można postrzegać jako próbę rekonstrukcji jakiś tragicznych wydarzeń, morderstwa po którym postaje ślad – jak obrys  ciała ofiary na miejscu zbrodni.  Z dzisiejszej perspektywy można też identyfikować te akcje jako hołd zamordowanym Meksykankom.
Sylwetki Mendiety są specyficzne – niektóre zostały ujęte w ramy – na kształt pochówku, inne „rzucono” w przestrzeń, jak jakieś efemeryczne twory.  Patrząc na niektóre reliefy, zwłaszcza te wyrzeźbione w glebie, niemal odczuwamy ciężar ciała, które wygniotło ślad.  Są autentyczne.  Możemy słowami Pinkoli Estés powiedzieć, że Dzika Kobieta pojawia się w różnej wielkości, kształtach, kolorach, w różnym położeniu[ix]. Ciało przemawia do nas rozmaitymi językami – językiem zapachu, mowy, koloru, temperatury. Zawiera w sobie kod doświadczeń.  Jest jak gąbka nasiąknięta wodą. I mimo, że sylwetki Mendiety pozbawione są ciała materialnego – mamy nadal wrażenie obecności jakiejś niewidzialnej istoty niosącej w sobie jego (ciała) pamięć. Wydaje mi się, że poniższy cytat trafnie zobrazuje to co mam dokładnie na myśli:
Ciało jest jak wyrzutnia rakietowa. Z jej kapsuły dusza wygląda przez okienko na tajemnicze gwiaździste niebo i jest olśniona[x].

Slajd13

Te ślady –  klisze ciała ludzkiego odbijanego w różnych podłożach : glebie, błocie, skale  przybierają często gest orantki, co jeszcze potwierdza dobitność  powyższych słów. Symbioza człowieka z przyrodą zasadza się na linii  natura – jej przestrzeń i żywioły oraz   powłoka cielesna wraz ze swoimi wydzielinami – pot, krew, zapach, łzy itd. Sylweta kobiety oraz media użyte przez artystkę: błoto, płyny ciała odsyłają nas do licznych  cytatów ze sztuki naskalnej, sztuki paleolitycznych Wenus. Jest to fakt niezaprzeczalny i podnoszący wartość działań Mendiety. Przejmuje ona role paleolitycznego szamana przywołującego żywioł Matki Ziemi. Tak jak ludzie pierwotni rytowali przedstawienia zwierząt w celu przejęcia mocy tych istot, w zabiegach apotropeicznych tak Mendieta powraca do łona Matki w celu zespolenia, poczucia bezpieczeństwa, regeneracji sił bądź  przywłaszczenia mocy. Mendieta przysypuje się grudami ziemi, gałęziami, próbuje się wtopić, zrosnąć z naturą, z drzewem (praca pt. Drzewo życia).  Z czasem jak się okazało, artystka zyska swoich kontynuatorów. Podobny motyw – powrotu do gniazda jako kryjówki powtórzyła Paula Alonso w swojej efemerycznej pracy La mujer Nido z roku 2011[xi]. Tym   razem Alonso zmieniła otoczenie, zamiast odludzia wybrała skwer po środku miasta – tak jakby szukała schronienia przed chaosem i  opresyjnością świata.
Slajd15 Slajd16
Nieodzownie trop powrotu do źródła prowadzi do kultu Wielkiej Bogini rozpowszechnionego we wszystkich kulturach pierwotnych opartych na matriarchacie. Czczono Wielką Matkę jako patronkę dobrobytu, macierzyństwa,  życia i śmierci, władczynię ziemi i nieba, całego kosmosu. Znamy szereg nazw przypisywanych Bogini zarówno w kulturze starego i nowego świata, a ich atrybuty w dużej mierze, pokrywają się. W kulturze artystki taką rolę odgrywa aztecka bogini Citlalinicue. Mendieta bowiem wychowała się w kulturze kubańskiej, gdzie główną religią jest Santeria, której sama artystka jednak nie praktykowała. Tam nadrzędną jest Bogini Oshun bóstwo żeńskiej obfitości utożsamiana z Maryją – “Najświętszą Panienką Dobroczynności”.
Zwrócenie uwagi jedynie na stronę formalną prac i powiązanie Silueta series Mendiety z choćby schematem Wenus z Willendorfu czy Wenus z Laussel bądź innym idolem o wyartykułowanych  atrybutach  płodności byłoby zdecydowanym spłaszczeniem interpretacji. Każda sylwetka powinna być rozpatrywana osobno w kontekście konkretnego miejsca, użytych środków, kolorów oraz w sferze ikonograficznej.

Slajd10 Slajd11

Symbioza z naturą nie jest relacją łatwą. Natura bywa łaskawa, ale i mściwa, rodzi ale i zabiera. To człowiek nauczył się postawy roszczeniowej wobec Natury. Owa korelacja jest jak taniec życia ze śmiercią. Dwa archetypy traktowane są często jak dwa przeciwieństwa, podczas gdy Pani Śmierci reprezentuje elementarną część rytmu tworzenia. Niezrozumienie cyklu Życia – Śmierci – Życia wynika często z niepogodzenia się czy raczej z próby odrzucania jego śmiertelnego aspektu. A  odrzucić ani uciec przed śmiercią się nie da.  Ludzi paraliżuje strach przed nią, jej ostateczność, nieodwracalność, czarna dziura. Siły Życia – Śmierci – Życia są częścią naszej własnej natury, częścią wewnętrznego źródła wiedzy, które zna kroki tańca życia i śmierci. Składają się z tych aspektów nas samych, które znają czas życia i czas śmierci. To głęboko ukryta nauczycielka i przewodniczka, trzeba tylko dostosować się do jej tempa[xii].
Istnieją kultury pogodzone z naturą Pani Śmierci a nawet przejawiają swoistą dezynwolturę wplatając ją jako nierozerwalny element cyklu życia. Przytoczyć można stosunek Meksykanów do istoty śmierci, święta El Día de los Muertos – które tętni  feerią barw i świąteczną atmosferą co można zauważyć w niezapomnianych grafikach  José Guadalupe Posady.

Slajd18 Slajd19

Ana Mendieta podejmuje również dialog z Panią Śmierci. Praca On Giving Life (1975) ukazuje Mendiete klęczącą obok szkieletu,  rzeźbiącą – odtwarzającą twarz i dłonie kościotrupa. Następnie na kolejnych kadrach widzimy artystkę spółkującą ze szkieletem. Obraz ten natychmiast uwalnia skojarzenie ze starą inuicką  legendą przywołaną przez Piniolę Estés w swojej książce Biegnąca z wilkami[xiii]. Jest to opowieść o miłości, gdzie kochankowie aby stworzyć stałą wieź miłosną muszą przyjąć w objęcia  Kobietę – Szkielet.
 
Żeby kochać, jeśli  już  kochać chcemy, bailamos con La Muerte, tańczymy ze Śmiercią[xiv].
 Slajd20 Slajd21
 Odwiecznie Eros stawiany był zaraz obok śmierci. Jest czas bujnych plonów i czas obumierania, są też narodziny żywe i martwe, po których znów rodzi się życie.
Szkielet jest doskonałym psychicznym obrazem istoty Życia – Śmierci – Życia. Składa się  z setek większych i mniejszych kijków i gałek o niezwykłych kształtach, połączonych w harmonijny mechanizm. Kiedy jedna z kości się obraca, powoduje ruch innych kości, choć czasem niedostrzegalny. Cykle Życia  – Śmierci  – Życia działają dokładnie tak samo[xv].
Działanie Mendiety – wskrzeszanie ciała przypomina  rytuał towarzyszący Kobiecie Zbierającej Kości[xvi]. Kobiecie – stworzycielce,  śpiewającej hymn życia nad rozrzuconymi kośćmi. Powołującej ciało do życia i tchnącej w nie ducha. Wątek ten porusza również wspomniana wcześniej  legenda. Rio abajo Rio jest domostwem Kobiety śpiewającej nad kośćmi – jest to pierwotna siedziba bezpośredniej wiedzy o korzeniach, kiełkach i nasionach życia[xvii]. Symbolika nasion i kości jest zresztą podobna, jest w nich zapisana mądrość, są jak korzeń – źródło. Nie bez znaczenia jest fakt, że kultury prymitywne nomadyczne przenosiły się z miejsca na miejsce jedynie z kośćmi – czaszkami swoich przodków, to one stanowiły dla nich największą wartość.
Mieć korzeń – nasienie – kości przodków to posiadać klucz do życia. To tańczyć z życiem i ze śmiercią. Tańczyć, śpiewając aż życie ponownie się odrodzi. To jest istotą Wielkiej Matki. Egzemplifikacją  może być kolejna  praca Mendiety pt. Body tracks z 1974 roku. Znak jaki artystka kreśli i sposób w jaki to robi, jest w zasadzie kwintesencją  twórczości Mendiety. Skojarzenie z figurami z Silueta series jest ewidentne. Ślad krwi zawiera w sobie tajemnice życia i śmierci. Ale jak powiedziałam śmierci niosącej za sobą kolejne życie – odrodzenie. Znak V jaki naznacza Mendieta – jest jak namaszczenie,  może symbolizować zwycięstwo, adorację – gest orantki, symbol macicy, drzewa – drzewa życia. Sam akt kreślenia – powolne osuwanie się i pozostawianie śladu krwi – ma w sobie coś z rytuału. Mendieta odwrócona jest tyłem – a jej ciało przybiera kształt dzbana.  
Swoje rozważania na temat tej fascynującej postaci jaką była Ana Mendieta zakończę słowami Clarissy Pinkoli Estés, do której nieustannie się odwoływałam, uznając język jakim się posługuje za najtrafniejszy w obliczu prac Mendiety. 
Ciało i krew, nieprzerwane cykle wypełniające i opróżniające czerwony wazon brzucha, pozwalają kobiecie rozumieć w sposób fizyczny, emocjonalny i duchowy, że wszystko, co w jednej chwili sięga zenitu, musi później zaniknąć i obumrzeć; a z tego, co pozostanie, życie narodzi się jeszcze raz, nieoczekiwanie, z nadprzyrodzonej przyczyny, po to, by znów się pogrążyć w nicości i począć się od nowa w pełnej chwale[xviii].
 Slajd22

[i] (hiszp.) rio abajo rio,( pol.) rzeka pod rzeką; termin wielokrotnie wymieniany przez Clarissę Pinkolę Estés w książce Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach, wyd. Zysk i S-ka , Poznań 2001, str 18

[ii] Cykl życia – śmierci – życia, określenie również wielokrotnie przywoływane przez Clarissę  Pinkolę Estés, ibidiem, str. 148-151

[iii] Określenie „blizna po matce” zastosowane w pracy Moniki Zielińskiej o tym tytule, odnoszące się do pępka/

Artur Żmijewski, Drżące ciała. Rozmowy z artystami, Seria \”Krytyki Politycznej\”, Galeria Kronika i Korporacja Ha!art, Bytom-Kraków 2007Artur Żmijewski, Drżące ciała. Rozmowy z artystami, Seria \”Krytyki Politycznej\”, Galeria Kronika i Korporacja Ha!art, Bytom-Kraków 2007

[iv] Clarissa Pinkola Estés , Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach, wyd. Zysk i S-ka  Poznań 2001, str.38

[v] http://www.artinamericamagazine.com/news-opinion/news/2010-10-12/ana-mendieta ; data dostępu  25.02.2013r.

[vi] Donald Kuspit , Ana Mendieta, Centro Gallego de Arte Contemporáneo, 1996, p. 54

[vii] Sprawozdanie w sprawie zabójstw kobiet (kobietobójstwa) w Ameryce Środkowej i Meksyku oraz roli Unii Europejskiej w zwalczaniu tego zjawiska; Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia; sprawozdawca: Raül Romeva i Rueda 20 wrzesnia 2007r.

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+REPORT+A6-2007-0338+0+DOC+XML+V0//PL; data dostępu 1.03.2013r.

[viii] http://gazeta.mlodych.pl/artykul/625-umarle-z-juarez; data dostepu 1.03.2013r.

[ix] Clarissa Pinkola Estés Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach wyd. Zysk i S-ka , Poznań 2001 str. 233

[x] Ibidem str.  226

[xi] http://ikasart.wordpress.com/2011/07/21/paula-alonso-la-mujer-nido/ data dostępu 26.02.2013r.

[xii] Clarissa Pinkola Estés Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach wyd. Zysk i S-ka  Poznań 2001 str 150

[xiii] Ibidem str. 146

[xiv] Ibidem str. 176

[xv] Ibidem str. 163

[xvi] Zbierająca kości ( hiszp.) La Huesera, ibidem str. 18

[xvii] Ibidem str. 42

[xviii] Ibidem str. 177

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: